To jest bardzo ważna rozterka.
Jeśli masz za sobą kursy, książki albo szkolenia, po których przez chwilę było poruszenie, a potem wszystko wracało do starego miejsca, trudno się dziwić, że pojawia się myśl:
„Znowu zapłacę, przez chwilę się zmobilizuję, a potem odpadnę i będę mieć do siebie pretensje.”
Dlatego ten proces nie opiera się tylko na nagraniach.
Problem zwykle zaczyna się wtedy, kiedy słuchasz lekcji i kilka dni później: kiedy trzeba wrócić do ćwiczenia, plan znowu leży, pojawia się myśl „dobra, nadrobię później”, a Ty zamiast jednej ważnej rzeczy wybierasz coś łatwiejszego.
Właśnie dlatego w procesie masz raporty, ćwiczenia, warsztaty, plan i grupę.
Nie jako dodatki, tylko jako punkty powrotu.
Kiedy zaczynasz odpadać, nie wracasz do ogólnego:
„muszę się ogarnąć”.
Wracasz do konkretu: do ćwiczenia, planu na ten tydzień, rozmowy, którą odkładasz, decyzji, która znowu leży, albo jednej rzeczy, którą naprawdę chcesz domknąć.
Jedna z uczestniczek poprzedniej edycji napisała wprost, że przez miesiąc przebimbała proces.
Odpadła.
Wszedł opór.
Ale nie zniknęła na kolejne trzy miesiące.
I właśnie o to chodzi w tym procesie, żeby po wypadnięciu szybciej wrócić do jednej konkretnej rzeczy, zamiast dopisać sobie kolejny dowód:
„ze mną zawsze tak jest”.